Co z tym szumem?

Oto zdjęcie zrobione Nokią N82. Sztukmistrz z Lublina przechodzi po linie. Jak się zdjęcie powiększy, szumi. Choć w mojej Nokii siedzi matryca 5 mega.
Pamiętam, jak przyniosłem mojemu redaakcyjnemu koledze Maćkowi Kaczanowskiemu zdjęcia zrobione Leiką Digilux 1. Obejrzał i powiedział: Dobre szkło, fatalna matryca, zobacz jak szumi.
Przejąłem się bardzo. I przejmowałem. Aż do momentu, kiedy przeczytałem następujący tekst: “Po pierwsze, narzekać na szum na zdjęciach, to jakby marudzić podczas wizyty w muzeum, że na obrazach widać ślady pociągnięć pędzla. To cecha charakterystyczna medium. Nie należy jej tępić, należy się nią cieszyć! ” Odetchnąłem.
Potem przeczytałem to: “Zastanówcie się nad tym, co o puentylizmie Seurata napisał historyk sztuki Meyer Shapiro: Miłośnicy Seurata dość często żałują, że malował kropkami. Renoir miał ponoć powiedzieć: ‘Wyobraźcie sobie Gody w Kanie Galilejskiej Veronese namalowane tymi kropkami’. Ja nie potrafię sobie czegoś takiego wyobrazić, tak samo jak nie wyobrażam sobie prac Seurata namalowanych długimi pociągnięciami pędzla. Nie tylko jego dobór kolorów był sprawą niezwykle osobistą, to samo dotyczy techniki. Jednak kropki to nie jedynie kwestia techniki, tworzą dotykalną fakturę, są świadectwem wyrafinowania artysty. Zbyt wiele naukowych eksplikacji znaczenia tych kropek już napisano, często błędnych. Nie ma też znaczenia to, czy kropki rozświetlają jego obrazy. Praca może być jaskrawa, ale artystycznie nijaka; może też być utrzymana w stonowanych kolorach, ale pobudzać umysł. Zresztą malowanie jaskrawych obrazów nie wymaga wyższego wykształcenia. Wystarczyło, żeby Seurat poszedł za przykładem Van Gogha i wykorzystał żywsze kolory, pokrywając nimi duże fragmenty obrazu. Jednak bez swojej techniki nie udałoby mu się osiągnąć tej przecudownej subtelności odcieni, niezliczonych kolorów zamkniętych w niezwykle wąskiej skali, delikatnego rozedrgania i rozświetlenia, które sprawiają, że kontemplacja jego płócien (a zwłaszcza pejzaży) sprawia nam taką radość”.
Napisał to Mike Johnston, którego felietonami zaczytuję się na portalu Fotopolis. Fotografuję. Szum z mojej malutkiej Leiki C-lux 2 wygląda jak szlachetne ziarno…


