platforma blogowa portalu dziennik wschodni

Moje marzenie

leica

Wygląda tak. To kopia “Prototypu II” Oskara Barnacka z 1923 roku.  Oto dokładne informacje ze strony Pstryk.pl , oficjalnego dystrybutora Leiki w Polsce:

 

W 2004 roku przypadała 125 rocznica urodzin genialnego wynalazcy – Oskara Barnacka (1879-1936), wynalazcy małoobrazkowego aparatu fotograficznego – pierwszej Leiki. Był to pierwszy poręczny i lekki, prawdziwie reporterski aparat fotograficzny w dziejach. Zrewolucjonizował on świat ówczesnej fotografii.

 

Leica Camera uhonorowała tę rocznicę, wypuszczając na rynek limitowaną serię tzw. “Prototypu II” Oskara Barnacka z 1923 roku. W pełni działający aparat jest dokładną kopią egzemplarza nr 107 przechowywanego w fabrycznym muzeum Leiki w Solms, wykonaną ręcznie na podstawie rysunków Barnacka oraz pomiarów egzemplarza oryginalnego.

 

Aparat charakteryzuje się bardzo ciekawą konstrukcją i zawiera rozwiązania niespotykane w żadnym innym aparacie: czasy migawki są kontrolowane poprzez zmienną szerokość nacięć w migawce, poruszającej się ze stałą prędkością: 2, 5, 10, 20 i 50mm, co odpowiada czasom otwarcia od 1/20 do 1/500s. Skórzane, zamocowane na rzemyku wieczko musi przesłaniać obiektyw podczas naciągania migawki i przewijania filmu, bowiem migawka nie jest samozamykająca i podczas jej naciągania mogłoby dojść do prześwietlenia klatki przez obiektyw. W aparacie zastosowano celownik o oryginalnej, przeziernikowej budowie.

 

Niewymienny obiektyw zastosowany w aparacie – Anastigmat 3.5/50 – to przeliczona na nowo oryginalna konstrukcja Maxa Berecka, wyposażona jednak w nowoczesne powłoki przeciwodblaskowe. Dostępne przysłony: 3.5, 4.5, 6.3 i 12. Na obiektywie naniesiona jest skala odległości z wartościami 1, 1.25, 2, 5, 10m i nieskończoność. Obiektyw chowa się do wnętrza korpusu podczas transportu.

 

Aparat współpracuje ze współczesnymi filmami standardu 35mm w kasetach. Wykonany jest z mosiądzu lakierowanego na czarno, pokrętła niklowane.

 

Aparat dostarczany jest w bogatym zestawie, pięknie opakowany w ogromne, wykończone czerwonym płótnem pudło prezentacyjne. Na wyposażeniu znajduje się skórzany futerał typu ever-ready ze skórzanym paskiem, także wykonany na podstawie oryginalnych rysunków, oraz płyta DVD (uzupełniona elegancko wydaną książką), zawierająca kolekcję filmów prezentujących sylwetkę Oskara Barnacka, jego pracę i konstrukcje, a także historię firmy Leica Camera. Ponadto – do kompletu – certyfikat autentyczności z odręcznym podpisem prezesa firmy Leica-Camera, instrukcja obsługi (w językach niemieckim, angielskim i japońskim) i oczywiście oryginalna karta gwarancyjna.

Nieostrość

tomek1

Nieostre zdjęcie. W dodatku “szumi”. Dla akademickiego fotografa, który rozpaczliwie goni za coraz doskonalszą matrycą i z uporem tropi piksele, które widać na fotografii – nieostre zdjęcie to pomyłka.

Zdjęcie, które widzicie zrobił Tomek Sikora. Pamiętam, jak miał wystawę w klasztorze Dominikanów w Lublinie i przed jego nieostrymi fotografiami ludzie wstrzymywali oddech. Ja też. Zapytałem go podczas rozmowy o fotografii, jakim aparatem najczęściej robi zdjęcia. Wtedy wyjął z kieszeni Panasonic LX2. I powiedział: ma dobry obiektyw, można regulować ostrość i zapisuje pliki w Rawach. To wszystko.

Po tej rozmowie, ja niedzielny fotograf wiem, że nieostrość i szum matrycy są twórczym narzędziem w robieniu cyfrowych obrazów. W produkowaniu zdjęć setek zdjęć są defektem. I wadą. Wolę nieostre zdjęcia Sikory…

Oto jego galeria: http://www.tomeksikora.com/

Leica Digilux 1

l

Miałem go przez rok. Był kanciasty, metalowy, matryca szumiała. Ale robił magiczne zdjęcia. Jego tajemnicą był najwyższej klasy 3-krotny obiektyw Leica DC VARIO-SUMMICRON f/2-2.5/7-21mm ASPH. Odpowiadało to ogniskowej 33-100mm dla aparatu małoobrazkowego. Szkło fantastyczne.

 

Pamietam, jak fotografowałem Piotrawin, gdzie biskup Stanisław wskrzesił zmarłego. Jeden z mieszkańców pokazał mi domniemane miejsce, w którym święty przeszedł przez Wisłę po wodzie. Fotografowałem godzinę. Zmieniało się światło. Kolory wody.

 

Po przyjściu do domu zobaczyłem zdjęcia na komputerze. Szumiały. Ale były zjawiskowo piękne. Może nawet bajkowe. I była w nich aura tajemnicy. Której nie da się wyjaśnić słowami.

Moje aparaty

druh

Zaczynałem od Druha. I Ami. Potem był niemiecki Certo z niezłym obiektywem. I pierwsza Smiena. Działo się to w Dębicy, w LO mielismy warsztaty fotograficzne. Ciemnię miałem w szkole i u kolegi na ulicy Puszkina. Po Smienie była luksusowa Konica, przywieziona z Ameryki przez jedną z ciotek. W rodzinnym domu opowiadało się o Leice dziadka. Był prezesem Kasy Stefczyka.

W 1976 przyjechałem do Lublina na studia. KUL, teatrologia, teatr Mądzika. W sklepie fotograficznym mieszczącym się w dawnym Domu Towarowym Centrum kupiliśmy z moją żoną Małgosią Kijewa. Rosyjską kopię Contaxa. Dalmierzowiec jest w moim domu do dziś.

Digital Ixus. Pierwsza cyfrówka, 2 miliony, metalowy korpus. Niezniszczalny. Potem zachorowałem na cyfrową Leikę. Kupiłem Leicę Digilux 1. Cudowne kolory, szum matrycy. Była kanciasta, w zasadzie brzydka. Idealna do pejzażu. I portretu w czerni i bieli. Zacząłem fotografować jedzenie. W sklepie “Pstryk” zamieniłem Leikę na Olympusa E1. Dopłaciłem. I mam go do dziś. Uszczelniony korpus. Świetny obiektyw.

W międzyczasie trafiłem na Allegro legendarnego Nikona F5 w cyfrowej wersji. Czyli Kodaka DCS 620. Nowy w sklepie kosztował samochód. Kupiłem go dla programu obróbki zdjęć. Nazywanego cyfrową ciemnią. Ma tylko 2,1 mln pikseli na matrycy. Ale da się wyciągnąć powiększenie 30 na 40. Zostawiłem go sobie na fotografię czarno białą.

Musiałem wrócić do Leiki. Najpierw kupiłem malutki “Ieica C-lux2″ z pięknym, skórzanym pokrowcem. Na festiwalu  “Inne brzmienia” spotkałem Tomka Sikorę. Spotkałem dzięki jaśminowej dziewczynie. Szła Złotą razem z Tomkiem i jego żoną. Gadaliśmy o fotografii w patio “Alchemii” przy Złotej 3. Wtedy pokazał mi kompakt, którym robi wystawy: “Panasonic LX-2″. Kupiłem. Ma dobry obiektyw Leiki, ręczne nastawy, metalowy korpus. I robi cudowne zdjęcia.

Kiedyś kupię sobie wymarzone cudo: Leica M 8. Dalmierzowca. Kiedyś. Jak nauczę się fotografować. Na razie jestem fotografem niedzielnym…