platforma blogowa portalu dziennik wschodni

Spacer z Czechowiczem: zobacz jak fotografował poeta. Zagadka: co jest na jednym ze zdjęć? Nagroda!

c1 c2 c3 c4 c5 c6 c8 c9

c7

Co przedstawia powyższa panorama Lublina? Czekam na maile. Dobra książka czeka też.

Józef Czechowicz był zagadkowym fotografem, często przychodził do zakładu Edwarda Harwtiga, pytał o rady, pokazywał zdjęcia. Według profesora Władysława Panasa poeta fotografował Lublin przeczuwając, że wojna zmiecie żydowskie miasto z powierzchni ziemi. Zapraszam na urodzinowy spacer z poetą po jego fotografiach. Fotografie Czechowicza z jubileuszowego wydania “Poematu o mieście Lublinie”. Oryginały w Muzeum Czechowicza w Lublinie przy Złotej 3.

URODZINY JÓZEFA CZECHOWICZA – 15 marca 2009: zobacz program 

Ulica Złota

kon1_400x400

Na Złotej zrobiłem zdjęcie woźnicy, który prowadzi konia. Zaczarowanej dorożki już nie ma. Fotografię zrobiłem przypadkowo moją Nokią N82

Złota to najważniejsza ulica w mieście. Dlaczego? Bo prowadzi do klasztoru Dominikanów, gdzie są relikwie Krzyża Przenajświętszego. Na Złotej jest dom Złotnika. Z legendą sprytnej Złotniczanki, która jednym wejściem wypuszczała jednego kochanka, drugim wpuszczała następnego.

Tuż obok kościoła, w narożnj kamienicy był lunapark. Czyli burdel. Tak sacrum miesza się z profanum. Pod Złotą już w 1526 roku stał drewniany dom, należący do Macieja Materny. W 1540 roku Wojciech Ślusarz wystawił w tym miejscu murowaną kamienicę. W 1588 roku nad jej modernizacją pracował Rudolf Negroni, murator z Lucerno. Kamienica przy Złotej sąsiaduje z kamienicą sióstr Szarytek. Oraz przez wirydarz z podwórkiem Starego Teatru w Lublinie. Ostatnim właścicielem był Jan Riabinin (1872-1942), dziś mieści się tu Muzeum Literackie w Lublinie. W podziemiach kamienicy jest klub literacki Alchemia z salą kawową i herbacianą. Można tu zabaczyć słynne fotografie Ordonki. Sto zdjęć pokazuje zaginiony świat przedwojennych teatrzyków.

Najsłynniejszym eksponatem jest dzwoneczek Czechowicza, który dzwoni, kiedy chce. Ale to jeszcze nie wszystko. Muzealnym strażnikom zdarza się w nocy słyszeć tajemnicze kroki, które towarzyszą dźwiękowi dzwoneczka poety. Ponoć to on sam sprawdza, czy z jego talizmanem jest wszystko w porządku.

 

Muzealne magazyny kryją niejedną tajemnicę. I arcyciekawe rękopisy. Jak na przykład wpis Gustawa Herlinga – Grudzińskiego: Dwa razy byłem na wystawie w Muzeum Mickiewicza. Wystarczający to dowód, że jestem nią zachwycony – z 28 maja 1991 roku. – Kiedy pisarz zorientował się, że popełni gafę, chciał wpisać się po raz drugi, a ten zniszczyć. Poprosiłam, żeby zostawił – opowiada Ewa Łoś. Listy Herberta, Tuwima, Broniewskiego czy Białoszewskiego – mamy na wyciągnięcie ręki. Największym bibliofilskim skarbem jest brulion Czechowicza. Rodzaj pamiętnika, w którym pisał wiersze, notatki, rysował, zapisywał nuty.