platforma blogowa portalu dziennik wschodni

Żeby nam było dobrze, z nami nikomu źle. Na święta i następny rok

bajka

Wszystkim zaglądającym na nasz blog fotograficzny, fotografom, którzy zechcieli pokazać nam swoje prace, wszystkim, którzy fotografię kochają życzę: Żeby nam było dobrze, z nami nikomu źle. Na święta i następny rok. Do życzeń fotografia z zimowego Kazimierza. Taka zimowa, kochana Bajeczka. Z dwójką ludzi, którym tam dobrze…

Waldemar Sulisz

Aleksandra Gach: Graj. Fantastyczna, kilmatyczna fotografia

graj

Zapraszam na portofilo AUTORKI – gdzie znajdziecie klimatów więcej. No i ten szlachetny format. Jak to dobrze, że fotografia cyfrowa nie zabiła duszy. ws

Fetish, Dagmara …. zapraszam na małą wędrówkę po mazurskim siedlisku …. w jesiennej aurze …. po pierwsze ……

fetish

Z przyjemnością zamieszczam kolejną fotografię Fetisha, znów uspokojoną, łagodną, sielską nawet…

Mikołaj Grynberg: Dużo kobiet. Wernisaż w piątek, 27 listopada, godz. 18

dom k

Ośrodek Praktyk Teatralnych GARDZIENICE prezentuje polską premierę projektu Mikołaja Grynberga “Dużo Kobiet”. Na wystawie zobaczymy portrety kobiet z Warszawy, Rio de Janeiro, Kijowa, Meksyku, Limy, Buenos Aires, Tel Aviv, Zanzibaru i Pekinu. Otwarcie w piątek, 27 listopada o godz. 18:00.

Wystawa ta została zaprezentowana na dworcu kolejowym Central do Brasil w Rio de Janeiro, podczas festiwalu Polonia Carioca. Obecnie znajdują się na Plaza Juarez w Mieście Meksyk, gdzie były pokazywane w grudniu 2008 roku.

Wernisaż będzie połączony ze spotkaniem z artystą. Na wernisażu zagra Błażej Gębura- saksofon altowy. Wstęp na wystawę wolny. Galeria będzie czynna od pn. do pt w godzinach od 10-18.00. Wystawa potrwa do 10 stycznia. Na wernisaż słodki poczęstunek przygotuje Cukiernia Staropolska z Lublina.

Ośrodek Praktyk Teatralnych “Gardzienice”
ul. Grodzka 5 w Lublinie

STANISŁAWA SIURAWSKA. Naświetlona historia życia. Wernisaż wtorek, 24. 11 godz. 18, Teatr NN

eliwak

Wystawa połączona jest ze spotkaniem poświęconym życiu i twórczości fotografki, która od 1956 roku związała swoje życie z Lublinem. Jej zakład fotograficzny „Elwika” znajdował się na ul. Przechodniej 1. Obok zakładu Edwarda Hartwiga była to najdłużej działająca pracownia fotograficzna w powojennym Lublinie. Funkcjonowała do 1997 roku.

Stanisława Siurawska uprawiała fotografię czarno-białą. W działalności twórczej wykorzystywała głównie technikę bromową, posługując się kamerami wielko i średnioformatowymi, fotografując na negatywach szklanych i celuloidowych. Często ręcznie kolorowała odbitki. Zdobywała liczne nagrody i wyróżnienia, w tym także od Ministra Kultury i Nauki. Izba Rzemieślnicza uhonorowała ją najwyższym odznaczeniem – Złotym Medalem im. Jana Kilińskiego w 2000 roku. W jednym z wywiadów wyznała: „Nie wstydzę się słowa rzemiosło w odniesieniu do mojego zawodu… Niewielu młodych ludzi rozumie, że tylko opanowanie wszystkich tajników starego rzemiosła fotograficznego uczyni z nich prawdziwych adeptów tego pięknego zawodu”. Konsekwentna w swojej wizji fotografii potrafiła przekazywać swoją pasję kolejnym pokoleniom fotografów.

To

Autorki wystawy: Marta Szarzyńska, Agnieszka Olfans
Kurator Marcin Sudzinski
Kontakt: marcin.sudzinski@tnn.lublin.pl

Janusz Wańczyk. Tak się fotografuje pejzaż. Popatrzcie

poranne wierzby II i12

Poranne wierzby, mistrzowsko uchwycone światło, klimat. Jak ja bym chciał tak fotografować? Dziękując AUTOROWI za zgodę na publikację, zapraszam do przysyłania pejzażu.

Leszek Mądzik: Fotografuje przemijanie. I o nim pisze. Jak?

leszek_madzik02

Do mojej ulubionej fotografii Leszka dodaję fragmenty jego tekstu “Sąsiad” opublikowanego w Akcencie.

Z ulubionego miejsca na tarasie obserwowałem pobliską łąkę. O różnych porach dnia miała inny koloryt, a nawet zapach. Ten ostatni nie tylko wpadał do domu, ale także zapadał w świadomość, czy może raczej – w podświadomość(…) Tu też było kojąco, kiedy padał deszcz – mógłby siąpić codziennie. Wilgotność trawy, mokrych liści, przy ich delikatnym drżeniu – to upragniony widok. I coś, co to wszystko łączyło – cisza. Cisza, która pozwalała usłyszeć szelest roślin, różnorodny śpiew ptaków i chyba pozwalała usłyszeć siebie (…) Dziś brakuje mi jednej postaci, która była stałym elementem tego kadru. Nie mogłem jej przeoczyć, nie tylko dlatego, że barczysta sylwetka górowała nad innymi przemierzającymi ten trakt, ale też ze względu na wyrazistą plamę siwych włosów mocno kontrastującą z zielenią łąki. Lekko pochylony, parokrotnie w ciągu tygodnia zmierzał w kierunku pobliskiego lasu, w którym ginął, jakby się rozpływał (…) Parokrotnie zdarzyło się, że widząc mnie na werandzie zatrzymał się i zagadnął. Myślę, że to ja bardziej o te przelotne spotkania zabiegałem. Choć były krótkie, to przecież pełne rzeczowych refleksji o życiu i jego doczesnej prozaiczności. Zawsze po takiej rozmowie byłem dobrej myśli. Swoją pustelnię (mały, drewniany domek) miał koło kościoła. Kiedy przyjeżdżałem do Rogóźna, mijając ten domek wiedziałem, czy już tu jest. O jego pobycie świadczyły rozłożone na poręczy białe poduszki i pierzyna, które wietrzyły się po długiej nieobecności (…) Teraz, kiedy dotarłem w gorący lipcowy dzień do Rogóźna, żadna biel nie zwiastowała pojawienia się gospodarza tej pustelni. I łąka była uboższa o siwą, charakterystyczną sylwetkę Ojca Alberta Krąpca, mojego rektora.

FOTOGRAFOWANIE ŚMIERCI: Kobieta małpa wypchana po śmierci

01

Co jednak sądzić o przypadkach, w których zmarli upozowani są na żywych, z systemem podpórek podtrzymujących zesztywniałe kończyny: pozując z psem, przy grze w krykieta, w ogrodzie z żyjącym rodzeństwem? To osobliwa wyprawa w głąb wrażliwości o innych niż nasze granicach, wszak to  świat wiktoriański, który kochał Wunderkammer i wystawy osobliwości. Niewiele wcześniej nieszczęsna Julia Pastrana, “kobieta małpa”, została po śmierci wypchana, aby służyć za objazdową atrakcję. Z dzisiejszego punktu widzenia sceny z nieżywym krewnym, wyjętym z kontekstu pogrzebowej ceremonii, to ponury i wcale nieśmieszny żart, nurzanie się w makabrze. Barthes napisał, że fotografia “produkuje Śmierć, pragnąc zachować życie”, w takim razie, z czym mamy do czynienia tutaj?

Zapraszam do lektury tekstu Olgi Drendy OKO INTRUZA zamieszczonego w Tygodniku Fotograficznym. W internetowym wydaniu tego pisma znajdziecie interesujące artykuły, porady, fotografie. Zaparszam bardzo.

bonoo: gonzesse. Przepiękny akt

ona

To jeden z najciekawszych aktów na plfoto.com – dziękując Autorowi za zgodę na publikację zapraszam do kontemplacji.

Wielki sukces fotografa z Lublina. Wojtek Kornet na płycie Stańki

ecm-stanko_0003

Aż wierzyć się ni chce. Fotografie Wojtka zdobią najnowszą płytę Tomasza Stańki pt. “Dark Eyes”. Wielkie gratulacje. Zapraszam na stronę Autora: http://www.kornet.art.pl/