
Prace Łukasza Trzcińskiego ( naz zdjęciu), który we wtorek 12 maja 2009 poprowadzi w CzaTu warsztaty fotografii reportażowej to jedna z atrakcji III Dni fotografii w Lublinie. We wtorek o 19 w GGW wersnisaż wystawy prac Edwarda Hartwiga ze zbiorów Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN.
Jutro w środę 13 maja w WOK wernisaż Lubelskiego Towarzystwa Fotograficznego. PROGRAM imprezy jest bardzo bogaty.
Łukasz Trzciński jest współorganizatorem festiwalu Miesiąc Fotografii w Krakowie.
Dodano: 12 maj 2009 (Wtorek). Autor: sulisz. Comments Off
Opublikowano w Jak fotografować?, Wystawy


Fotografia otworkowa, eksperymenty i „zabawa” w konstruowanie kamer są bakcylem, którego się połyka. Albo się to czuje, albo nie. Ci, którzy zajmują się fotografią pamiętają o możliwości uzyskania obrazu za pomocą niewielkiego otworu. Można się oczywiście zastanawiać, czy mając do dyspozycji sklepy zasypane pięknymi cyfrowymi lustrzankami, taki prosty aparat może coś więcej zaoferować, ale to właśnie trzeba doświadczyć i poczuć.
Obraz jest nie zawsze ostry. Właściwie nigdy nie jest ostry. A ”obiektyw” wykazuje wszystkie klasyczne wady – winietowanie przede wszystkim. Ale … o to chodzi. Całkowita wolność tworzenia – zdjęć i aparatu. Efekty „rybiego oka”, impresjonistyczne krajobrazy- zupełnie bez kosztownego osprzętu i komputera. Powrót do prawdziwych korzeni fotografii.
Aparaty nazwałem Vermeer ( tak nazywał holenderski malarz z XVII wieku – jak twierdzą legendy i specjaliści używał camery obscury do szkiców swoich obrazów). Po okresie zajmowania się modyfikacjami aparatów i przerabianiu ich na „otworkowce” postanowiłem zająć się ich konstruowaniem od początku- dzięki temu mogę uzyskać kamery o właściwościach, które zaprojektowałem. Seria Vermeer wykonana jest z drewna jaworowego. Dzięki temu aparaty są stosunkowo lekkie i wytrzymałe. Drewno sprowadzam z Tatr- znajomy góral pomaga mi w przygotowaniu korpusów. Detale wykonane są z mosiądzu gałka przewijania jest pozłacana. Lubię szlachetne materiały, stąd nie ma tu żadnych plastików itp. Ze względu na czasy naświetlania ( mierzone w sekundach i minutach) aparaty posiadają tylko czas B.
Są trzy modele różniące się parametrami: Aparat o formacie klatki 6×6 cm. Superszerokokątny. Kąt widzenia około 100 stopni- daje efekt „rybiego oka” odpowiednik ogniskowej 16mm dla małego obrazka. Aparat o formacie kadru 6×12 cm, panoramiczny. Ogniskowa taka jak w modelu 6×6. Aparat 6×9cm. Kąt widzenia 71, cojest odpowiednikiem małoobrazkowego obiektywu 28mm. Tu skrzynka jest trochę większa i nie tak płaska ( ze względów konstrukcyjnych), ale dzięki temu klatki daje równomiernie naświetlone i jest idealny np. do fotografii krajobrazu. Aparaty posiadają otworek o średnicy 0,2mm wykonany za pomocą precyzyjnych mikrowierteł. Dostępne są w dowolnym kolorze, pod warunkiem że jest to kolor żółty. A dla tych, którzy lubią jeszcze większy format zaprojektowałem kamerę na kasety 4×5 cali o kącie widzenia ponad 115 stopni. Kamery są wykonane ręcznie, w małych seriach, na zamówienie. Raczej więc nie ma możliwości, że zrobię wieczorem na wtryskarce 100 sztuk. Seria Vermeer 6×6 jest właściwie wyczerpana- został ostatni egzemplarz, ale pracuję nad nową, ulepszoną wersją.
Czarek Bartczak
Dodano: 13 marzec 2009 (Piątek). Autor: sulisz. Komentarzy: (3)
Opublikowano w Jak fotografować?

Pisze na swoim blogu Marcin Szymczak, autor powyzszej fotografii. Poczytajcie: http://zawsze-kwadrat.pl/ A swoją drogą cyfrówki Ricoha, w tym GR – pozwalają fotografować w tym szlachetnym formacie.
Dodano: 24 luty 2009 (Wtorek). Autor: sulisz. Comments Off
Opublikowano w Jak fotografować?
Tagi: fotografia

Marek Waśkiel, autor fotografii zaprasza na trzydniowe warsztaty fotografii reporterskiej w Kruszynianach. Byłem tam raz, obiecuję sobie wrócić. Więcej informacji na stronie autora: http://www.waskiel.pl/warsztaty03_09.php
Podlasie to mozaika kultur i narodowości. Zostało wybrane na miejsce warsztatów z powodu nieprzebranego bogactwa tematów. Potrafi zafascynować i jest idealnym miejscem na przeżycie wspaniałej fotograficznej przygody. Warto wybrać się właśnie tam, aby nauczyć się opowiadania ciekawych historii za pomocą aparatu fotograficznego. W czasie 3 dni nie tylko odbędziemy podróż przez najciekawsze miejsca położone na pograniczy różnych światów – tym razem najwięcej czasu poświęcimy Polskim Tatarom – mieszkać bedziemy w pensjonacie prowadzonym przez rodzinę tatarską. Zobaczymy kościoły, cerkwie, synagogi i meczety jednak przede wszystkim spotkamy wielu interesujących ludzi. (Marek Waśkiel).
Warsztaty odbędą się w dniach 6-8 marca 2009.
Dodano: 23 luty 2009 (Poniedziałek). Autor: sulisz. Comments Off
Opublikowano w Jak fotografować?

To jeden z domów w miasteczku Zakrzówek. Gdybym zrobił to zdjęcie w RAW-ie, bez problemu naprawiłbym dystorsję szerokokątnego obiektywu. Cyfrowy powiększalnik to program, w którym obrabia się surowe pliki w formacie RAW. Oto, co na temat RAW-ów pisz mój ulubiony Mike Johnston:
Najważniejsze w RAW jest to, co się dzieje za kulisami. Podczas pracy z JPEG-ami wszystkie ustawienia, które zdjęciom w RAW aplikuje się spokojnie i bez pośpiechu w komputerze, trzeba wybrać przed naciśnięciem spustu migawki, a aparat stosuje je wobec informacji zarejestrowanych przez matrycę od razu potem. Zostawia jedynie to, na czym jego zdaniem nam zależy (opierając się na wybranych ustawieniach) – reszty się pozbywa. Oczywiście można takiego JPEG-a otworzyć w programie do obróbki graficznej i go skorygować. Problem w tym, że wiąże się to z dalszą utratą informacji. Każda zmiana znacząco obniża jakość. Trzeba więc pracować na kopiach, zamieniać kopie w TIFF-y, żeby pracować w bezstratnym formacie itp. Jeśli nie obrabia się dużej ilości plików jednocześnie (co w przypadku RAW-ów nie jest takie proste), oznacza to więcej pracy, która i tak prowadzi do rezultatów niższej jakości. Po co to komu?
Moim zdaniem, jeśli ma się aparat, który pozwala na normalną pracę w trybie RAW, nie ma się nad czym zastanawiać. (Piszę “normalnie”, ponieważ niektóre cyfrówki tak zwalniają podczas zapisywania RAW-ów, że praktycznie uniemożliwiają komfortowe fotografowanie). Nie ma się nad czym zastanawiać z dwóch powodów: pierwszy dotyczy jakości obrazu, drugi wygody pracy. Ten pierwszy oznacza, że RAW-y zachowują znacznie więcej szczegółów w światłach, a ponieważ szczegóły w światłach są piętą achillesową cyfry, jest to zaleta nie do pogardzenia. Drugi powód pozwala uniknąć konieczności ustawiania balansu bieli podczas fotografowania (lub oddania w tej sprawie inicjatywy aparatowi). Można wybrać odpowiednie parametry równoważenia bieli po fakcie – precyzyjnie dla każdego zdjęcia. Zachowanie wszystkich informacji odczytanych przez przetwornik pozwala też na późniejszą zmianę zdania.
(Za fotopolis.pl)
Dodano: 22 luty 2009 (Niedziela). Autor: sulisz. Comments Off
Opublikowano w Jak fotografować?

Oto zdjęcie zrobione Nokią N82. Sztukmistrz z Lublina przechodzi po linie. Jak się zdjęcie powiększy, szumi. Choć w mojej Nokii siedzi matryca 5 mega.
Pamiętam, jak przyniosłem mojemu redaakcyjnemu koledze Maćkowi Kaczanowskiemu zdjęcia zrobione Leiką Digilux 1. Obejrzał i powiedział: Dobre szkło, fatalna matryca, zobacz jak szumi.
Przejąłem się bardzo. I przejmowałem. Aż do momentu, kiedy przeczytałem następujący tekst: “Po pierwsze, narzekać na szum na zdjęciach, to jakby marudzić podczas wizyty w muzeum, że na obrazach widać ślady pociągnięć pędzla. To cecha charakterystyczna medium. Nie należy jej tępić, należy się nią cieszyć! ” Odetchnąłem.
Potem przeczytałem to: “Zastanówcie się nad tym, co o puentylizmie Seurata napisał historyk sztuki Meyer Shapiro: Miłośnicy Seurata dość często żałują, że malował kropkami. Renoir miał ponoć powiedzieć: ‘Wyobraźcie sobie Gody w Kanie Galilejskiej Veronese namalowane tymi kropkami’. Ja nie potrafię sobie czegoś takiego wyobrazić, tak samo jak nie wyobrażam sobie prac Seurata namalowanych długimi pociągnięciami pędzla. Nie tylko jego dobór kolorów był sprawą niezwykle osobistą, to samo dotyczy techniki. Jednak kropki to nie jedynie kwestia techniki, tworzą dotykalną fakturę, są świadectwem wyrafinowania artysty. Zbyt wiele naukowych eksplikacji znaczenia tych kropek już napisano, często błędnych. Nie ma też znaczenia to, czy kropki rozświetlają jego obrazy. Praca może być jaskrawa, ale artystycznie nijaka; może też być utrzymana w stonowanych kolorach, ale pobudzać umysł. Zresztą malowanie jaskrawych obrazów nie wymaga wyższego wykształcenia. Wystarczyło, żeby Seurat poszedł za przykładem Van Gogha i wykorzystał żywsze kolory, pokrywając nimi duże fragmenty obrazu. Jednak bez swojej techniki nie udałoby mu się osiągnąć tej przecudownej subtelności odcieni, niezliczonych kolorów zamkniętych w niezwykle wąskiej skali, delikatnego rozedrgania i rozświetlenia, które sprawiają, że kontemplacja jego płócien (a zwłaszcza pejzaży) sprawia nam taką radość”.
Napisał to Mike Johnston, którego felietonami zaczytuję się na portalu Fotopolis. Fotografuję. Szum z mojej malutkiej Leiki C-lux 2 wygląda jak szlachetne ziarno…
Dodano: 13 luty 2009 (Piątek). Autor: sulisz. Komentarzy: (1)
Opublikowano w Jak fotografować?
Tagi: Fotopolis, Mike Johnston