platforma blogowa portalu dziennik wschodni

Archiwum kategorii: Historia jednego zdjęcia

Lubartów: Kiedy Chrystus jest kobietą. Tajemniczy obraz w muzeum przy kościele św. Anny!

magdalena

Ilekroć jestem w Lubartowie, muszę stanąć przed tym obrazem. Oto Chrystus na krzyżu. Według legendy malarz namalował Marię Magdalenę. Nagą, stęsknioną za Jezusem. Inny malarz, cenzor, przemalował obraz…

Zobaczcie koniecznie.

Jak fotografować Śmierć. Kiedyś było to łatwiejsze. Dlaczego?

odchodzenie

Jak fotografować Śmierć? Kiedyś było to łatwiejsze. Bo i odchodzenie drogiej osoby było ważne. Na przedstawionej fotografii trumna z Drogą Zmarłą stoi przed domem. Jest żal, ale jest spokój. I pewność, że życie trwa chwilę. Po nim wyruszasz w najważniejszą drogę. Dziś umieranie pozostawia się szpitalowi. Odchodzenie wyspecjalizowanej firmie pogrzebowej. Dlatego takich fotografii już się nie robi.

Dlaczego pokazuję Umieranie? Bo pragnienie życia, manifestowane przez fotografów urodą ciał – zawsze sięga po śmierć. Jesteśmy w okresie Wielkiego Postu, który nam o tym przypomina.

Fotografia ze sztambucha Janiny Kościańskiej z Kraśnika.

Historia jednego zdjęcia. Katarzyna Przytuła: w mojej rodzinie jest fotografia Ludwika Hartwiga

hartwig_1 hartwig_tyl

Witam w Historiach jednego zdjęcia. Oto fotografia nadesłana przez Katarzynę. I jej refleksje.

W naszych albumach rodzinnych jest zdjęcie z historią, wykonane przez ojca Edwarda Hartwiga, Ludwika. W jednym z pierwszych zakładów fotograficznych naszego miasta. Bardzo wtedy nowatorskie, bo “kolorowe” a dokładniej kolorowane. Ciekawe czy ta technika jest jeszcze  dziś do wykonania? Wygląda to teraz nieco kiczowato, w pozytywnym tego słowa znaczenia. Oczywiście jest na grubym kartoniku, oglądając je przez cały czas powraca nastrój minionych czasów, których  nie było nam dane doświadczyć. Czas zatrzymał się na tych pięknych zdjęciach . W naszym domu jest też aparat Kodak tak stary jak zdjęcia. Był też czeski Flexsaret, również kilka Pentaconów.Fotografia tradycyjna jest z nami od wielu wielu lat. Pozdrawiam Katarzyna Przytuła.