platforma blogowa portalu dziennik wschodni

Kazimierz bez słów. Nie przegapcie tego albumu!

W księgarniach można kupić niezwykły album Bogana Frymorgena “Kazimierz bez słów”. Skromny, w czerni i bieli, bez podpisów zdjęć. Bogdan Frymorgen, artysta fotografik i dziennikarz BBC mieszkający w Londynie, przez kilka lat fotografował krakowski Kazimierz. -  Mógłbym zrobić piękny, kolorowy album o Kazimierzu, na którego każdej stronie byłaby synagoga i uśmiechnięty Żyd. Tylko, że to nie byłoby szczere. Pustka w czerni i bieli pokazuje Kazimierz, gdzie nie tylko można napić się piwa i zjeść zapiekanki, ale także gdzie są synagogi i domy modlitwy osadzone w historii dawnej i współczesnej. Powinno być miejsce na celebrację i pamięć w różnych odcieniach – mówi Frymorgen.

Bogdan postanowił sfotografować pustkę. I przemijanie. Miałem zaszczyt być na wernisażu wystawy towarzyszącej albumowi. Nazywa się tak jak album “Kazimierz bez słów”. Możecie ją obejrzeć w Centrum Kultury Żydowskiej, ul. Meiselsa 17 w Krakowie, wystawa potrwa do marca 2012. Robi dojmujące wrażenie. Napawa smutkiem, zachwyca szlachetną prostotą. Magnetyzuje i uwodzi. Najlepiej obejrzeć ją raz, usiąść w pubie “Stajnia” (zdjęcie podwórka, gdzie się znajduje, otwiera album, widzicie go na górze), wypić kawę z cynamonem, zajść na wystawę po raz drugi, usiąść w “Mleczarni” znajdującej się po drugiej stronie Stajni, zamówić herbatę barmana, a potem powłóczyć się po Kazimierzu…

Oglądając zdjęcia, zazdrościłem Autorowi, że tyle ulic na krakowskim Kazimierzu zostało, są synagogi, domy modlitwy, całe Miasto Żydowskie. W Lublinie zostały trzy na krzyż, pusty plac i jedna studnia. ROZMOWĘ z Bogdanem Frymorgenem możecie przeczytać w piątkowym (13 stycznia 2011) Magazynie Dziennika Wschodniego. Polecam.

“Kazimierz bez słów” – album fotograficzny autorstwa Bogdana Frymorgena. Zawiera prawie sto czarno-bialych fotografii poświęconych żydowskiej dzielnicy Krakowa. Zdjęcia powstały na przestrzeni ostatnich kilku lat. Są osobistym spojrzeniem autora na współczesne oblicze historii. Album jest do kupienia w księgarni AUSTERIA: www.austeria.pl

Laterna Magica. Pierwsze panoramy Lublina

W środę 16 listopada o godz. 17 w Ośrodku Brama Grodzka Teatr NN odbędzie się pierwsze spotkanie maniaków starej fotografii. W cyklu Laterna Magica możecie liczyć na nastepujące bloki: rozmowy o fotografii, pokazy zasobów archiwalnych TNN: szklane negatywy, odbitki, spotkania monograficzne: lubelscy fotografowie i ich działalność, dawne atelier i zakłady fotograficzne, lubelscy kolekcjonerzy fotografii, najciekawsze wydawnictwa fotograficzne.

- Laterna Magica to cykl spotkań, które mają na celu upowszechnienie wiedzy o historii Lublina i zwrócenie uwagi na wartość fotografii jako źródła historycznego. Zdjęcia ze zbiorów Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” będą punktem wyjścia do opowiadania o Lublinie i jego mieszkańcach. Wykłady będą uzupełnione o wiadomości z historii fotografii, w tym fotografii lubelskiej. Przy okazji pokazów starych zdjęć planujemy prezentację sprzętu, który był używany przy wykonywaniu tego rodzaju fotografii. Oprócz prezentacji elektronicznych i materialnych zbiorów Ośrodka, będą się odbywały spotkania z twórcami i kolekcjonerami fotografii. Spotkania mają na celu przybliżenie sztuki fotograficznej, jej wartości artystycznych, estetycznych i edukacyjnych – piszą organizatorzy tej ciekawej inicjatywy.

Pierwsze spotkanie w środę 16 listopada 2011 rok o godz. 17 poprowadzą  Marcin Fedorowicz i Marcin Sudziński. Współpraca: Joanna Zętar.

Inicjatywa godna polecenia. To kolejny dowód na to, że stara, analogowa fotografia jest modna. W sklepach fotograficznych znów pojawiły się rolki filmów, w Lublinie można te filmy wywołać i zrobić odbitki.

ws

KONKURS Leica Streetphoto – Moment Jest Jeden

Interesujesz się fotografią uliczną? Lubisz robić zdjęcia. I lubisz ludzi? Ten konkurs jest dla Ciebie. Oto informacje, które otrzymaliśmy do Leica Gallery Warszawa. Polecamy konkurs, bo nagrodą jest profesjonalna wystawa fotograficzna w prestiżowej galerii.

Leica Gallery Warszawa ogłasza konkurs fotograficzny: Leica Street Photo – Moment jest jeden.

Galeria miała zaszczyt gościć wielu cenionych fotografów, miedzy innymi Tomasza Tomaszewskiego, Wojtka Wieteskę, Bogdana Dziworskiego, czy Mikołaja Grynberga. Dziś chcemy dać młodym, zdolnym i bystrym talentom fotograficznym, wyjątkową możliwość pokazania swoich fotografii w prestiżowej galerii. Otwieramy się dla wszystkich, dla których pasją jest fotografowanie, chcemy inspirować do „ćwiczeń z patrzenia” i przygód z aparatem.

Czekamy na fotografie w stylu Street Photo, chwytające unikalne chwile i ulotne momenty zatrzymane bystrym okiem fotografa; nie reżyserowane, operujące  skojarzeniem, zestawieniem, kontrastem i anegdotą, uniwersalne i zaskakujące, a jednocześnie zrozumiałe dla każdego, bez opisów i komentarza.

Gdzie znaleźć inspirację? „Wybitne oko” zobaczycie w humanistycznej fotografii Henri Cartier-Bressona i jego teorii decydującego momentu, albo u Bogdana Dziworskiego na aktualnej wystawie w Leica Gallery – Podchody i inne gry miłosne.

Nagrodą w konkursie jest profesjonalna wystawa fotograficzna z wernisażem, a także  kolekcjonerska, sygnowana odbitka fotografii Bogdana Dziworskiego, ze specjalnej, limitowanej serii przygotowanej dla zwycięzców konkursu 1. Leica Street Photo – Moment jest jeden.

Czas trwania konkursu: 21 czerwca – 22 lipca 2011 r., Wernisaż: 4 sierpnia 2011 r., godz. 19:00, Wystawa: 5 sierpnia – 5 września 2011 r., Leica Gallery Warszawa, Centrum Handlowe BlueCity, Warszawa, Aleje Jerozolimskie 179, poziom +1

Tu znajdziesz regulamin konkursu i wszystkie potrzebne informacje!

 

Lektury obowiązkowe. 10 prostych wskazówek, jak zrobić dobre zdjęcie!

Warto śledzić teksty dotyczące fotografii, warto szukać w internecie. Warto uczyć się od mądrzejszych. Nie tak dawno natrafiłem na bardzo ciekawy blog, na którym znalazłem tekst zawierający 10 wskazówek, pozwalających zrobić dobre zdjęcie.

Wśród nich są między innymi: wzoruj się na klasycznych proporcjach kompozycji wymyślonych przez Greków, śmiało wypełniaj kadr dużym zbliżeniem, zwracaj uwagę na linie, które porządkują obraz, uważaj, żeby w tle zdjęcia nie było bałaganu, wykorzystuj naturalne obramowanie obrazu (brama, okno), szukaj symetrii wzorów, zwracaj uwagę na kolory obiektów, śmiało zestawiaj kontrasty, wykorzystuj perspektywę dla budowy napięcia.

Zapraszam na blog: http://www.nelsontan.com/. Stamtąd także pochodzi zdjęcie.

Tao of Leica. Polska premiera książki Erwina Putsa “Leica Compedium – The Company, The Camera, The Lenses”

 

W warszawskim salonie firmy Leica Leica Store można było kupić książkę Erwina Putsa ” Leica Compedium – The Company, The Camera, The Lenses” – kompendium wiedzy o Leice, o jej historii,  aparatach i obiektywach. Piszę można, bo jej polska premiera spotkała się z nadzwyczajnym zainteresowaniem i książka błyskawicznie się sprzedała. Na miejscu można obejrzeć i poczytać jeden z egzemplarzy.

Jej autor to  ekspert w dziedzinie techniki optycznej i znawca i miłośnik Leiki. Erwin Puts od lat prowadzi jeden z najsłynniejszych blogów internetowych www.imx.nl/photo , poświęcony technicznej “stronie fotografii”. W 2003 roku ukazała się książka Putsa “Leica Lens Compendium”, zawierająca opisy i wyniki testów obiektywów Leiki. Nakład tej pozycji jest już od wielu lat wyczerpany, a cena używanego egzemplarza sięga 500 EUR – czytamy w informacji prasowej opublikowanej na stronie Leica Store.

Tym, którzy nie mieli tyle szczęścia, żeby zdążyć ją kupić, polecam wspomniany blog autora, który nosi nazwę Tao of  Leica – od którego ostatnio nie mogę się oderwać. Autor przedstawia wielką historię fotografii i filozofię, która stoi za dzisiejszą firmą Leica. Pisze obiektywnie, nie stroni od uwag krytycznych, za którymi stoi podziw i szacunek.

Dziś za cyfrowymi aparatami Leica M9 i Leica X1 (syn M9) stoi doświadczenie inżynierów z Solms, precyzja szkieł, surowy i szlachetny obraz. I choć mała Leica X1 jest tylko kompaktem, to jej obiektyw potrafi w niektórych sytuacjach stworzyć obrazy porównywalne do pełnoklatkowej M9.

- Można powiedzieć, że pochodzenie fotografii Leica jest szczery i realistyczny ustalić z pamięci wzrokowej. Manipulacja i artystycznych zniekształcenia są wykluczone. Nie powinno być nic między obiektywem rejestracji i wydruku wersja ostateczna. W takim ujęciu ostateczny wynik jest dziełem fotografa, a jeśli wynik nie jest, jak się spodziewano za to fotograf bierze winę na siebie – a to fragment kapitalnego tekstu ze wspomnianego bloga.

Tłumaczenie z automatu, ale to co najważniejsze czytelne: Między tym, co zarejestruje obiektyw a wydrukiem na papierze nie powinno być żadnej cyfrowej manipulacji. Inżynierowie z Leica są wierni tej zasadzie. Kiedy porównamy obrazy z Leica M9 czy nawet Leica X1 z obrazami Fuji X100 – widać surowość i szlachetność Leiki oraz wygładzone, podkolorowane i “pocztówkowe” zdjęcia z Fuji X100. O ile na ekranie monitora te drugie jeszcze wyglądają dobrze, to przy powiększeniu – jest po zawodach!

Ale być może dla maniaków fotografii będzie liczył się analogowy wygląd Fuji X100, body ze stopów magnezu, frezowane pokrętła i charakterystyczne kliknięcie zębatki przy obracaniu pokręteł. Z tej perspektywy Leica X1 ma kompaktową obudowę z aluminium, świetny obiektyw w plastikowej obudowie i widać, że te elementy zostały wykonane gdzieś na Wschodzie. X1 szczyci się napisem Made in Germany, ale to chyba metka na wyrost. Aparat jest najprawdopodobniej wykonany w Japonii, w którejś z fabryk Panasonica, w Niemczech tylko składany i poddany kontroli jakości. O tej dość drażliwej kwestii polski dystrybutor się nie wypowiada. A swoją drogą bylibyśmy wdzięczni za wpis w tej kwestii od fachowców z Leica Store.

Ale i tak, I love Leica X1

Waldemar Sulisz

 

Erwin Puts Leica Compedium – The Company, The Camera, The Lenses” (język angielski)
Wydawnictwo imX/Photosite, Holandia, 2011
stron 602 formatu A4, ponad 1000 barwnych ilustracji, twarda oprawa.
Nakład limitowany – 1000 sztuk.

 

Arizona Dream. Wernisaż fotografii Larissy Baldovin w Galerii Radia Lublin. 30 maja, godz.17

Kiedy patrzę na pracę Larissy zatytułowaną “Arizona”, wraca do mnie film Emila Kusturizy ze wspaniałą muzyką i całą bogatą symboliką. Tej symboliki szukam także w obrazach Larissy Baldovin.

Na wystawę je fotokolaży „Moja Ameryka” zaprasza Radio Lublin. Larissa Baldovin ma polskie korzenie, tworzy w Nowym Jorku. Ma na swoim koncie albumy, jej barwne i zaskakujące kolaże intrygują kompozycją, kolorem, graficznością.

Pod wierzchnią warstwą tego, co widzimy pulsuje temperament Artystki, jej wyobraźnia, marzenia. Jej prace promieniują energią, która płynie w kierunku widzów. Płynąc dociera do naszej energii, porządkuje ją, wzmacnia i nasyca optymizmem.

Wernisaż wystawy odbędzie się w poniedziałek 30 maja o godzinie 17.00 w Radiu Lublin.

Tadeusz Mysłowski z Nowego Jorku: Nalewki są dziełami sztuki i tak będę je oceniał na II Konwencie Mistrzów Polskich Nalewek. Lubelska Szkoła Fotografii dokumentuje konwent

Znakomity Artysta który zasłynął tym, że w swojej pracowni trzyma auto Rolls-Royce – jest gościem rozpoczynającego się dziś (sobota 14 maja) w Lublinie II Konwentu Mistrzów Polskich Nalewek.

Tadeusz Mysłowski będzie pracował w Kapitule Konwentu, która oceni nalewki przywiezione przez pasjonatów z całej Polski. Krzysztof Jasiński, dyrektor legendarnego Teatru Stu mówi, że nalewkarstwo to alchemia. – Zgadzam się, to sztuka. Zrobienie nalewki wymaga wiedzy, pasji, pokory, fantazji. Bukiet nalewki jest dziełem sztuki. Ponieważ nie piję, będę jurorem węchowo-wizualno-konceptualnym. Będę oceniał aromat, zapach, kolor, przejrzystość nalewki – mówi Mysłowski.

Konwent ma także akcenty fotograficzne, dobra nalewka wymaga dobrej fotografii, o co nie jest łatwo. Lubelska Szkoła Fotografii odpowiada za obsługę fotograficzną II Konwentu Mistrzów Polskich Nalewek; gwarantując wysoką jakość merytoryczną i artystyczną dokumentacji.

Organizatorami II Konwentu Mistrzów Polskich Nalewek (14-15 maja 2011) są Kresowa Akademia Smaku z Lublina, Polska Akademia Smaku z Poznania i Międzynarodowe Targi Lubelskie S.A., konwent odbywa się na terenie Centrum Targowo – Wystawienniczego przy ul. Dworcowej 11 w Lublinie. Konwent towarzyszy VII Targom Ogrodniczym Eden. W niedzielę 15 maja o 11 rozpoczną się warsztaty “Sztukmistrze i nalewki”.

Leica: Jeszcze fotografia czy już malarstwo? 10 mistrzów światowej fotografii

 

Kiedy spoglądam na kompaktowy aparat Leica X1, który miałem okazję mieć w rękach w warszawskim salonie Leicastore.pl, testując go na karcie pamięci wyjętej z mojej Leica D-LUX4, kiedy przeglądam w Internecie testy tego aparatu i zdjęcia nim wykonane, kiedy czytam wypowiedzi ich właścicieli wiem, że za tym małym aparatem ze wspaniałym prawdziwym obiektywem LEICA ELMARIT 1:2.8/24mm  stoi wielka legenda i mistrzowie fotografii, którzy Leiką fotografowali.

Przypominam nazwiska dziesięciu z nich. Byli (są) dziennikarzami, rzeźbiarzami, grafikami, malarzami i filmowcami. Warto zajrzeć do ich biografii, zobaczyć ich dzieła, poczytać ich wypowiedzi o sztuce fotografii.

Aleksandr Rodchenko, (1891 – 1956), rosyjski artysta , rzeźbiarz , fotograf i grafik. André Kertész (1894 -1985 ), węgierski fotograf i dziennikarz, zaliczany do dadaistów. Walker Evans (1903 -1975), amerykański fotograf. Interesował się twórczością Flauberta i Baudelaire’a, był profesorem projektowania grafiki na Uniwersytecie Yale. Henri Cartier-Bresson (1908 – 2004), jeden z najwybitniejszych francuskich fotoreporterów XX wieku. Fotografował dalmierzowym aparatem firmy Leica z obiektywem o ogniskowej 50 mm. Wystawa “The Decisive Moment” była pierwszą wystawą fotograficzną, która trafiła do Luwru. Robert Capa (1913 – 1954), węgierski fotoreporter, jeden z najważniejszych fotografów XX wieku, autor zdjęć z pięciu wojen. Robert Frank (1924), szwajcarski fotograf, który powiedział: “Kiedy ludzie patrzą na moje zdjęcia chcę, żeby czuli się tak, jakby chcieli przeczytać wiersz dwa razy”. William Klein (1928), amerykański fotograf i filmowiec, z wykształcenia malarz, studiował historię teatru, mistrz fotoreportażu i fotografii mody dla Vogue. Garry Winogrand (1928 – 1984) amerykański fotograf ulicy, studiował malarstwo i fotografię. Lee Friedlander (1934), amerykański fotograf i artysta, fotografował jazz, zrobił czarno-białe, nagie zdjęcia Madonny w 1970 roku. Sebastião Salgado (1944), brazylijski fotograf pracujący jedynie w technikach fotografii czarno-białej.

 

A to Robert Frank:

 

Fuji X 100: Zachwyt i rozczarowanie. Zobaczcie test japońskiego klasyka

O najnowszym Fuji X 100 pisałem na blogu parokrotnie. Aparat wzbudził mój zachwyt, doczekał się też (niesłusznie) histerycznych komentarzy. Aparat już jest na polskim rynku. Z jednej strony zachwyca solidnością wykonania, z drugiej wykonane nim zdjęcia nie zachwycają.

Na stronie www.135street.com znalazł się obszerny test aparatu z przedstawieniem wielu zdjęć nim wykonanych. Na pierwszy rzut oka wyglądają nieźle, dopiero po chwili widać, że obiektywowi brakuje ostrości. Test pokazuje, że obrazy z Fuji X 100 są dziwnie rozmydlone. Być może to tylko wrażenie, wszak monitor komputera może przekłamywać.

Jedno jest pewne, żeby dokładnie ocenić możliwości Fuji X100 należałoby zrobić powiększenia rzędu 30×40 i zobaczyć szczegóły. Póki co wygląda na to, że aparat, który miał “zabić” Leica X1 – raczej przy Leice “wymięka”.

Zresztą zobaczcie zdjęcia testowe. ws.

Analogowe obiektywy do cyfrowych lustrzanek: TAIR 300 mm f/4.5 czyli legenda KGB…

 

Na Wystawie Światowej w Brukseli w 1958 roku teleobiektyw Tair-3, otrzymał Grand Prix, najwyższe wyróżnienie. Fani tego pancernego szkła twierdzą, że przewyższa analogowe obiektywy z Niemiec czy Japonii.

Jego historia sięga lat trzydziestych i aparatu FED (after Felix Dzerzinsky), kiedy Rosjanie zaczęli produkować kopie aparatu Leica. To właśnie do FEDA podłączono klatkę z lustrem oraz obiektyw 300 mm f/4.5 – aż wierzyć się nie chce, że tak w latach trzydziestych rodziła się legenda obiektywu TAIR 300 mm f/4.5-3, w latach 1944/45 używanego do celów wojskowych. Zestawy „The Fotosnaiper FS-2” były przeznaczone dla Armii Czerwonej, wyprodukowano ich bardzo mało. Kto korzystał z FS-2? Wysocy urzędnicy państwowi dostali je jako prezenty. NKWD a później KGB używało je do obserwacji, co działo się za linią wroga i wykonywania zdjęć wrogich twierdz.

W 1965 roku ruszyła produkcja zestawu FS-3 Fotosnaipers. W jego skład wszedł Zenit-ES, obiektywy Helios-44 58 mm f / 2 i Tair 300 mm f/4.5-3AS oraz kolba wykonana z lakierowanego aluminium. Wyprodukowano 97.938 zestawów.

W 1982 roku pojawił się FS-12, będący w rzeczywistości zestawem FS-3 z nowym body 12S Zenit. Co ciekawe, w kwietniu 2006 KMZ wznowiło jego produkcję.

Czym wytłumaczyć popularność obiektywów TAIR 300 mm wśród fanów fotografii na całym świecie? Na pewno faktem, że obiektywy do Zenitów wzorowane były na cenionych szkłach Carl Zeiss i Leica. Zapraszam na stronę producenta – znajdziecie tam obecnie produkowane zestawy – jest co zobaczyć.

Dziś teleobiektyw Tair-3 to już legenda. Zaprojektowany do fotografii czarno-białej zachwyca kontrastem, doskonałą ostrością i brakiem zniekształceń. Od dwóch tygodni mam ten obiektyw w domu. Należy do Jacka Mirosława, znakomitego fotoreportera Dziennika Wschodniego – dostałem go do testów. Podpinam go do Nikona F5 w wersji cyfrowej (na zdjęciu) lub Olympusa E-1. W obu przypadkach przez redukcję. Jest ciężki, pancerny, cudownie rozmywa tło. Uczę się go. Na poniższym zdjęciu jeden ze szpaków w moim ogrodzie – mniej więcej tak rysuje TAIR.

Zapraszam do opisu obiektywu TAIR na stronie www.fotografowac.pl – jeśli ktoś ma doświadczenia z Fotosnajperem, prośba o wpis. Poszukuję więcej informacji o początkach produkcji Fotosnajperów w latach trzydziestych, wiadomości w tej kwestii są mocno szczątkowe.